↑ Powrót do Biogramy

Rusin Aleksander

Wojna 1939 r.

Rusin Aleksander urodzony 18 stycznia 1914 r. w Dobryninie przysiółek Ruda w wielodzietnej rodzinie chłopskiej, syn Kazimierza i Marii z domu Furmanek, zmarł 17 czerwca 2008 r. i jest pochowany na cmentarzu w Dobryninie. W latach 1921-1928 ukończył Powszechną Szkołę w Dobryninie, w sierpniu 1945 r. Gimnazjum Mechaniczne przy Państwowej Szkole Górniczej i Hutniczej im. St. Staszica w Dąbrowie Górniczej. Jako młody chłopak pomagał rodzicom w gospodarstwie rolnym i podejmował różne prace dorywcze w majątkach Rejów i Szaszkiewiczów. W okresie międzywojennym należał do ZMW „Wici” i Stronnictwa Ludowego (od 22 maja 1935 r. – patrz na galerię). Uczestniczył w strajkach chłopskich w 1932 r. Ze względu na trudną sytuację materialną rodziców i niemożność kontynuowania nauki w wieku 21 lat zgłosił się do wojska na ochotnika w 1935 r. Zasadniczą służbę wojskową odbył w 6 Baonie Pancernym we Lwowie, a po przeszkoleniu przeniesiony został do 24 Pułku Artylerii Lekkiej w Jarosławiu, kończąc równocześnie Szkołę Podoficerską we Lwowie. Po odbyciu dwuletniej służby nadal pozostawał w wojsku jako żołnierz nadterminowy, w stopniu plutonowego. Podczas II wojny światowej, kampanię wojenną rozpoczął z dniem 27 sierpnia 1939 r. mobilizacją 24 Pułku Artylerii Lekkiej w Jarosławiu. Otrzymał funkcję łącznika motocyklowego do dyspozycji dowódcy. Brał udział w bitwie z Niemcami pod Tarnowskimi Górami i w Małopolsce. Jego pułk został rozbity i musiał cofnąć się na Bagna Poleskie. Pod naporem niemieckich sił zmotoryzowanych wycofali się aż pod Tarnopol. Uczestniczył w obronie Lwowa tocząc walki z Niemcami, Ukraińcami i Sowietami. W okolicach Kołodna i Oborska – gdzie polskie wojska usiłowały przebić się przez sowieckie kolumny pancerne – dostał się wraz z ok. 1200 innymi żołnierzami do niewoli sowieckiej. Tak wspominał tą niewolę: …”Najgorsze nastąpiło w momencie poddania się. Wyspecjalizowane grupy młodzieży żydowskiej z czerwonymi opaskami, te same, które doprowadziły wykształconych Polaków do NKWD, zaczęły lżyć nas, polskich żołnierzy. Do mnie przystąpiło kilku młodych Żydów, którzy pozrywali mi wszystkie guziki z munduru, rzucili je na ziemię, po czym zaczęli je deptać i śmiejąc się mówili nie ma już Polski, nie ma już Polski„…. On został odesłany do Tarnopola skąd udało się mu uciec. Dzięki pomocy miejscowego Polaka udało się pozyskać motocykl i zaopatrzyć w dwa pistolety. Wspólnie z nim (udając uciekiniera ze Śląska) przedzierał się do okupowanej już Polski kapral Mycek z Krakowa i Agnieszka Pindel z Szopienic. Tak dojechali motocyklem poprzez Lwów i dalej na tereny okupacji niemieckiej. W Sędziszowie się rozdzielili. On powraca 29 września 1939 r. do Dobrynina (uzupełnienia zaczerpnięto z artykułu Krzysztofa Babiarza, gazeta „Korso” z 29 lipca 2008 r. – patrz na galerię publikacji i galerię dokumentów osobistych oraz szerzej opisane wydarzenia w dodatku IPN do „Niezależnej Gazety Polskiej” i „Nowego Państwa” nr 8 z 2010 r. strona 1-3, wspomniany w artykule Teofila Lenartowicza „Spór o pomnik radziecki w Mielcu„, Wrocław 12 grudnia 2015).

Konspiracja 1939-1944

Do konspiracji wstąpił już w 1939 r. Jego pierwszą akcją dywersyjną był przypadek rozbrojenia Niemca pchającego motocykl na drodze w lesie. Wspólnie z Józefem Węgrockim wracali wtedy z polowania w lasach koło Trześni. Niemca puścili wolno bez broni i motocykla. Potem złożył przysięgę przed kapitanem Józefem Rządzkim (ps. „Zdun” i „Boryna”), który skontaktował go w 1940 r. ze Związkiem Walki Zbrojnej (przemianowanej w 1942 r. na Armię Krajową). Przyjął pseudonim „Rusal”. W jego domu w Dobryninie, Władysław Jasiński (ps. „Jędruś”) zainstalował punkt przebitkowy gazetki „Odwet”, w powielaniu której brał udział z bratem Stanisławem Rusinem, Kazimierzem Kopaczem i Michałem Magda – do jesieni 1940 r. (potem drukowano ją u Kazimierza Kopacza), przy jednorazowym nakładzie 500 egzemplarzy (gazeta rozprowadzana była w Mielcu, Kolbuszowej i Tarnobrzegu). Kolporterami gazetki byli m.in. Michał Błachowicz (ps. „Jaskółka”) i Ignacy Pleban (ps. „Górka”), a w ochronie wartowniczej uczestniczył Michał Rusin (ps. „Wyrwa”). Pierwszą akcję dywersyjną ze swoimi ludźmi przeprowadził 24 grudnia 1941 r. od zdobycia broni z baraków niemieckich w obozie wojskowym na Smoczce (dziś osiedle Mielca), rozbrajając przy tym 7 Niemców. Wspólnie z nim uczestniczyli Józef Węgrocki, Antoni Rusin i Józef Augustyn. Wraz ze swą grupą dywersyjną liczącą przeważnie 6 osób działał na terenie placówki ZWZ Przecław obejmującym zasięg działania na pograniczu powiatów mieleckiego, kolbuszowskiego, dębickiego. Twórcą i komendantem tej placówki był Stefan Burdzy (ps. „Toporek”). Jedną z akcji sabotażowych było przecięcie i wycięcie na około 5 metrów kabla telefonicznego między Rzemieniem a Kolbuszową. W 1943 r. objął dowództwo drużyny stanowiącej zaczątek oddziału partyzanckiego. Podlegał wówczas bezpośrednio Władysławowi Kwarcianemu (ps. „Świerszcz”). Był jego zastępcą. W marcu 1944 r. jego oddział liczył już 40 ludzi. W lipcu 1944 r. włączył do swojego oddziału także 7 osobową grupę sowieckiego zwiadu, którym front odciął drogę do swoich jednostek. Pośród wielu akcji o charakterze sabotażowym, bojowym i wywiadowczym należy wymienić: zbieranie informacji wywiadowczych o broni rakietowej na poligonie Blizna, przeprowadzenie akcji dywersyjnych w Goleszowie (zabranie broni kolonistom niemieckim), w Przecławiu i Rudzie koło Radomyśla Wielkiego (rozbicie mleczarni), rozbicie taborów niemieckich na drodze Niwiska-Dobrynin w marcu 1944 r., uczestniczenie w przyjęciu zrzutu broni na polach koło Partyni 27 i 28 kwietnia 1944 r., zdobycie broni w potyczce z Niemcami we wsi Łuże 25 kwietnia 1944 r., zorganizowanie zasadzki na oddział niemiecki na szosie Tuszyma-Dobrynin 12 lipca 1944 r., przeszkodzenie w budowie umocnień niemieckich w Wólce Błońskiej koło Przecławia (uzupełnienia zaczerpnięto z artykułu Krzysztofa Babiarza, gazeta „Korso” z 29 lipca 2008 r.). Oddział Aleksandra Rusina w broń zaopatrywał się także poprzez kontakt z Janem Łazem z Trzciany, który pracował w firmie „Baudienst” produkującej granaty ręczne na terenach dzisiejszej Strefy Przemysłowej (dawniejsze WSK „PZL-Mielec”). Z narażeniem życia wynosił co drugi dzień po kilka sztuk granatów, przez okres 4 miesięcy. W torbie służbowej wykonał drugie dno, pod którym mieściło się ich około 6 sztuk. Partyzanci odbierali je z umówionego miejsca – zamaskowana kępa przy rzece Wisłoce.

Rozpracowanie rakiet V1 i V2

Gdy jesienią 1943 r. Niemcy zbudowali (siłą roboczą byli więźniowie narodowości polskiej, żydowskiej i rosyjskiej z obozu pracy w Pustkowie) we wsi Blizna poligon do testowania bomb latających V1 i rakiet balistycznych V2 ” dowództwo AK nakazało otoczyć Bliznę szczególną obserwacją. Pierwszą rakietę V2 wystrzelono 5 listopada 1943 r.

Już 25 listopada w AK rozpoczęto prowadzenie ewidencji obserwowanych lotów. Aleksander Rusin wraz ze swoją drużyną, otrzymał rozkaz zaprzestania działań dywersyjnych i jego głównym zadaniem stała się akcja wywiadowcza. Wspólnie z Józefem Bułasiem (ps. „Tangret”) zbierali informacje o sytuacji zewnętrznej i wewnętrznej poligonu w Blizne. Józef Bułaś (ps. „Tangret”, pochodzący z Kępna w Wielkopolsce) często przedostawał się wraz z Aleksandrem Rusinem na teren poligonu, obaj przebrani w niemieckie mundury SS. Dzięki znajomości języka niemieckiego zdobywali cenne informacje i robili zdjęcia. Józef Bułaś został schwytany przez Niemców i zakatowany na śmierć w mieleckim gestapo (w uzupełnieniu za książką Grzegorza Ostasz pt. „Podziemna Armia” strona 146). Podobnie stało się z Józefem Świdrem, który został złapany przez Niemców przy rozkręcaniu rakiety V2 – został rozstrzelany w Pustkowie. Pomagały też kontakty Władysława Szebla (ps. „Sosna”) ze Ślązakami wcielonymi do Wermachtu. Opowiadali oni o poczynaniach Niemców (m.in. Jan Burzyk). Miejscowa ludność przynosiła szczątki rakiet i wskazywała miejsca upadku innych. Udało się także zdobyć materiał pędny rakiety. Wszystkie te informacje i znaleziska przekazywane były do konspiracyjnego laboratorium AK w Warszawie, poprzez łącznika wywiadowcy Sławomira Góreckiego (skierowany przez KG AK, nazwisko konspiracyjne), pracującego jako gajowy i zamieszkałego w leśniczówce Sokole, podającego się za malarza krajobrazu. Pozorując malowanie w plenerze robił szkice startu rakiet i zbierał doręczane mu przez oddział Aleksandra Rusina materiały, a następnie przekazywał je dowództwu AK w Warszawie. Na podstawie informacji od AK w Dobryninie (i okolicach) poprzez Warszawę – Brytyjczycy wiedzieli jak mają się bronić przed nadlatującymi z Niemiec rakietami V1 i V2. W lipcu 1944 r. komendant Obwodu Mieleckiego AK Konstanty Łubieński (ps. „Ignacy”) wydał rozkaz zdobycia poligonu w Bliźnie, w celu zdobycia wyrzutni V1 i V2. Akcją dowodził Władysław Kwarciany (ps. „Świerszcz”). Niemcy w tym czasie przygotowywali się do wysadzenia w powietrze magazynów i obiektów wyrzutni. Ich oddział minerski liczył około 30 żołnierzy. Zdołali wysadzić tylko 3 baraki z częściami. Partyzanci zaatakowali Niemców 2 lipca siłami w wymiarze kompanii 72 żołnierzy, wpierw od wschodu przez grupę Władysława Kwarcianego (ps. „Świerszcz”). Niemcy zajęli pozycje obronne w oknach oraz wokół baraków i ostrzeliwując się nie zamierzali się wycofywać. Walka się przedłużała i z uwagi na to, że nieopodal w Pustkowie stacjonowała silna załoga oddziałów SS, podjęto decyzję o rozszerzeniu ataku partyzantów. Do akcji od zachodu wkroczyły grupy Aleksandra Rusina (ps. „Rusal”) i Józefa Wałka (ps. „Żbik”). Niemcy ostrzelani ze wszystkich stron bronili się chaotycznie i w końcu salwowali się ucieczką na południe w kierunku na Ociek, pozostawiając nietkniętą wyrzutnię rakiet V1 oraz częściowo uszkodzone dwie wyrzutnie V2 z magazynami części zamiennych. Niemców zginęło kilkunastu i kilku dostało się do niewoli. Partyzanci nie odnieśli strat i postawili wokół zdobytych obiektów warty zorganizowane spośród ludności cywilnej. Na drogach dojazdowych postawiono posterunki alarmowe. Pierwszą próbę odzyskania Blizny podjęli Niemcy 12 lipca przez oddział z kierunku Dębicy, który pod osłoną nocy podszedł aż do Dobrynina. Niemcy szybko zostali rozpoznani przez partyzantów i gęsto ostrzeliwani, broniąc się przed okrążeniem – wycofali się ze swoich pozycji. Jednak 20 lipca partyzanci nie dali rady już przeważającym siłom niemieckiej piechoty idącej z kierunku Kolbuszowej. Niemcy opanowali Bliznę, lecz nie zdołali jej ponownie zaminować. Przyczynił się do tego przede wszystkim szybki manewr oddziałów partyzanckich, które po ściągnięciu posiłków zajęły stanowiska w lesie wokół Blizny. Niemcy bojąc się walk w zalesionym terenie wycofały się w kierunku Przecławia. W ten sposób partyzanci ponownie odzyskali Bliznę i utrzymali ją aż do nadejścia wojsk sowieckich 1 sierpnia 1944 r. Oddział Aleksandra Rusina stoczył w tym rejonie jeszcze kilka potyczek z wojskami niemieckimi w Łużu, Tuszymie, Niwiskach, Przecławiu, Rzochowie oraz Pikułówce tuż obok szosy Przecław-Dąbie, gdzie zdobyto baterię dział przygotowanych do ostrzeliwania Blizny (za książką Michała Wojewódzkiego „Akcja V-1, V-2” strona 360 do 363 i w uzupełnieniu: artykuł Ewy Kurek w gazecie „Przegląd Polski” z 26 czerwca 1997 r., artykuł Krzysztofa Babiarza w gazecie „Korso” z 12 sierpnia 2008 r., artykuł Teofila Lenartowicza w gazecie „Korso” z 18 października 2006 r. i opublikowane wspomnienia na stronie „Moje życie i samolot” z 25 sierpnia 2013 r. oraz z 1976 r. książka Konstantego Łubieńskiego „Kartki z wojny”). W dniu 6 sierpnia 1944 r. Aleksander Rusin spotkał się z międzynarodową aliancką komisją (dwaj Amerykanie, Anglik, Francuz i Rosjanie) wizytującą poligon rakietowy w Bliźnie. Spotkanie odbyło się w jego domu w Dobryninie. Anglicy przekazali Aleksandrowi Rusinowi podziękowanie od Winstona Churchilla za współpracę nad rozpracowaniem wyrzutni V1 i V2 (ówczesny premier państwa brytyjskiego). Przekazał im informacje, fotografie i części z rozbitych rakiet V2 znajdujące się u Sławomira Góreckiego w leśniczówce oraz wskazał w bagnie części jednej z rakiet V2, które po wyciągnięciu zapełniły pół ciężarówki (niby je przetransportowano do Anglii, lecz na miejscu okazało się, że Rosjanie zamienili je po kryjomu na złom lotniczy). Potem komisja udała się na teren leśny wokół Blizny i badała leje po upadku rakiet (w uzupełnieniu artykuł Teofila Lenartowicza w gazecie „Korso” z 25 października 2006 r. i publikacja w gazecie „Korso” z 31 lipca 2007 r. oraz Piotra Wróbel w gazecie „Nowiny” z 15 grudnia 2006 r. oraz zdjęcia Teofila Lenartowicza z 25 maja 2006 r. i opublikowany w 2013 r. na stronie „Moje życie i samolot” fragment wspomnień „Śmierć zagląda w oczy” i korespondencja z tym tekstem związana). Należy także nadmienić, iż w publikacji Włodzimierza Gąsiewskiego „Blizna fakty i sensacje” z 2013 r. oraz w jej fragmencie opublikowanym na stronie Parku Historycznego Blizna – są żenująco błędne informacje o Aleksandrze Rusinie i jego oddziale (m.in. temat zdobywania poligonu Blizna, kto komu podlegał w AK, brak odniesienia do dokumentów IPN). 

Wizytę komisji alianckiej zapisał także Bogusław Wołoszański w powieści „Twierdza szyfrów”. Posłuchaj fragmentu z rozdziału 10:

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Jedną rakietę V2 ukryli partyzanci w bagnach – odkryto ją dopiero we wrześniu 2007 r. po okazaniu miejsca przez Aleksandra Rusina (patrz poniżej na fragment filmu Adam Sikorskiego p.t. „Było nie minęło”).

To co Niemcy tam pobudowali, Rosjanie systematycznie dewastowali. Wyposażenie zabudowań mieszkalnych, hal produkcyjnych rozbijano, tłuczone były szyby, dewastowane wnętrza. Dalszych zniszczeń dokonała okoliczna ludność, rozbierając budynki z bocznicą kolejową na materiał. Reszty dokonał czas. Dziś, tam gdzie stały hale produkcyjne i montażowe, wyrzutnie, betonowe szosy i bocznica kolejowa – rośnie las. Upływającemu czasowi opierają się jeszcze żelbetonowe bunkry na poligonie, fragmenty fundamentu po wyrzutni V2. Czuje się jeszcze śmierć na terenie byłego niemieckiego obozu pracy przymusowej w Pustkowie (w uzupełnieniu artykuły Teofila Lenartowicza w gazecie „Korso”: z 25 października 2006 r., z 24 marca 2009 r., 29 lipca 2009 r., 6 października 2009 r.). Na jesieni 2011 r. oddano do użytku Park Historyczny Blizna umiejscowiony na byłym poligonie szkoleniowo-doświadczalnym „Artilleriezielfeld-Blizna”. W centrum placu stoi makieta rakiety V2 w skali 1:1, obok nieopodal drewniany barak z pamiątkami po Aleksandrze Rusinie i jego oddziale. Wokół kilka tablic informacyjnych. Jednak nadal na dzień 8 maja 2012 r., brakowało oznaczeń dojścia do wyrzutni, brak ścieżek i zarastający teren bujnął roślinnością poszycia i drzew lasu. W lipcu 2013 r. ekspozycja Parku Historycznego wzbogaciła się o makietę rakiety V1 zbudowaną przez mielczan Andrzeja i Sławomira Drews. 

Tematyka z tego okresu została zapisana w programie Andrzeja Zajdela (Polskie Radio Rzeszów) pt. „Aleksander Rusin – próba portretu” część I i wyemitowana 16 stycznia 2011 r.

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Konspiracja 1945-1947

Oddział Aleksandra Rusina współdziałał z jednostkami sowieckimi atakującymi jednostki niemieckie podczas zdobywania przyczółka w kierunku Baranowa Sandomierskiego. Po przesunięciu się frontu, który na dwa tygodnie zatrzymał się na rzece Wisłoce, zgłosił się na początku sierpnia 1944 r. do służby pomocniczej KP MO w Mielcu kwaterującej przy ul. Kościuszki 12 (wraz z grupą innych akowców). W jednej z akcji MO, Aleksander Rusin wraz z grupą innych milicjantów ochraniał akcję UB poszukującą ukrywających się Niemców w kilku domach przy ul. Piusa XII w Mielcu (obecnie ul. Legionów). Niemców jakoś nie było widać, więc Aleksander Rusin postanowił sprawdzić co się dzieje. Zaglądając przez okno obserwował jak funkcjonariusze UB przetrząsają szafy i szuflady w poszukiwaniu biżuterii i wartościowych rzeczy, wybierają co lepsze ubrania, na stole leżą wyłożone łańcuszki, zegarki i dolary – podczas gdy właściciele mieszkania stoją twarzą do ściany z podniesionymi rękami. Po skończonej akcji zapytał ubowców …”Zamiast szukać Niemców, plądrujecie cudze mieszkania! Jak my tę Polskę zbudujemy, jeśli będziecie postępować w ten sposób”„…. Odpowiedzi nie usłyszał. W tym czasie komuniści z NKWD rozpoczęli wyszukiwanie akowców w swoich szeregach, to ich baczna uwaga spadła też na Aleksandra Rusina. Zbiegł podczas pierwszej próby aresztowania, kilka dni później nie miał już szczęścia i został aresztowany przez NKWD we własnym domu w Dobryninie (połowa sierpnia 1944 r.). Był przetrzymywany w obozie w Pustkowie (wraz z innymi żołnierzami AK), a później w więzieniu w Ropczycach. Tutaj przesłuchiwali go szef UB z Dębicy ppor. Jerzy Kiwerski i pewien żyd z NKWD. Za poradą tego pierwszego przesłuchującego nie przyznał się drugiemu o swojej przynależności do partyzantki AK, a do wiedzy i znajomości o organizacji Akcji Katolickiej (patrz na artykuł Ewy Kurek w gazecie „Przegląd Polski” z 26 czerwca 1997 r.). Po 2 tygodniach został zwolniony. Powrócił do swojego oddziału partyzanckiego stacjonującego w Białce. Pod dowództwem Władysława Kwarcianego (ps. „Świerszcz”) jego oddział udaje się na pomoc powstaniu warszawskiemu (pod koniec sierpnia). Dotarli do Staszowa. Z uwagi na to, że nie mogli przebić się przez siły niemieckie to powracają w lasy koło Rzemienia. Tutaj jednak ciągle interesowało się nim UB i NKWD.

Jednego dnia jego oddział stacjonujący w domu Stanisława Wałka został otoczony przez jednostki NKWD. Rozbrojono ich i dano propozycję wyjazdu do Rzeszowa w celu wstąpienia do armii Żymierskiego. Aleksander Rusin z oddziałem wyrazili pozorną zgodę. Dostali czas na pożegnanie się z rodzinami i zabranie niezbędnych rzeczy. Na wyznaczony dzień zbiórki jednak się nie stawili i ukrywali się przez 2 tygodnie w okolicach Blizny. W tym czasie próbowano ponownie aresztować Aleksandra Rusina na posterunku MO w Przecławiu. Od wywózki na Sybir uchronił go sowiecki pułkownik NKWD, z którym współpracował w czasie walk wojennych, ostrzegając go przed fałszywym wyjazdem na spotkanie z „nową władzą” do Rzeszowa. Uciekł z przesłuchania uderzając funkcjonariusza NKWD.

W 1945 r. zmuszony został do ukrywania się i ponownie wrócił do konspiracji tworząc nowy oddział partyzancki z jemu podobnych ukrywających się żołnierzy AK m.in. Marię Kuśnierz (ps. „Mucha” – jako sanitariuszka), która została aresztowana wcześniej przez UB na okoliczność znajomości z Józefem Wałkiem ps. „Żbik” i Wojciechem Lisem ps. „Jędruś”, poddana brutalnemu trwającym pół doby przesłuchaniu w Mielcu, została zwolniona (patrz obok na jej odręczne zeznanie z 8 lipca 1998 r. i na galerię dokumentów osobistych). Razem było ich około 30 pochodzący z okolicznych wsi i przysiółków. Aleksander Rusin przyjął pseudonim „Olek”. Wstąpił do organizacji „Wolność i Niezawisłość”. Chronili okoliczną ludność cywilną przed bandytyzmem rodzimych współobywateli, bandyckimi rozbojami żołnierzy Armii Czerwonej i NKWD oraz karali zbyt gorliwych współpracowników komunistycznych władz. W tym czasie nawiązał ponowny kontakt z oddziałem Wojciecha Lisa działającego w okolicach Mielca (ps. „Jędruś”, zginął zamordowany 30 stycznia 1948 r. i dzięki wytrwałym staraniom Aleksandra Rusina zostały odnalezione zwłoki zamordowanego – patrz na publikację Piotra Konowicza z tego okresu oraz Dodatek IPN 2008-5 do gazety „Nasz Dziennik” oraz na uroczystości pogrzebowe 2 maja 1992 r. Wojciecha Lisa i Konstantego Kędziora). W 1946 r. oddział jego i Wojciecha Lisa podporządkował się Hieronimowi Dekutowskiemu ps. „Zapora” (H. Dekutowski został później wydany UB przez swojego zastępcę Stanisława Wnuka ps. „Opal”, jednocześnie t.w. UB/SB ps. „Iskra”, „Żmudzki” w latach 1946-1989. H. Dekutowski potem był męczony i zamordowany w warszawskim więzieniu w 1947 r. Z najnowszych informacji z lutego 2013 r. po ekshumacji prowadzonej przez IPN na cmentarzu w Powązkach zostały odnalezione jego szczątki i potwierdzone stosownymi badaniami genetycznymi 22 sierpnia 2013 r. – za publikacjami: Teofila Lenartowicza „Blizna, Zaporczycy, Łoś i Górecki” z 2007 r. i Jarosława Kopińskiego, „Gazeta Polska” nr 25 z 2006 r. oraz krótki opis o cichociemnych za dodatkiem IPN do „Tygodnika Powszechnego” z 27 marca 2011 r. oraz szersza relacja w dodatku IPN do „Gościa Niedzielnego” i informacja z TV Trwam z 20 lutego 2013 r. z programu „Polski punkt widzenia”, konferencja prasowa prezesa IPN Łukasza Kamińskiego z 22 sierpnia 2013 r.).

Filmowy dokument z 2006 r. TVP S.A. zrealizowany przez Adama Sikorskiego przy współpracy IPN Oddział w Lublinie – o powojennej epopei najbardziej znanego na Lubelszczyźnie oddziału partyzanckiego mjr. Hieronima Dekutowskiego ps. „Zapora”, który od wiosny 1945 do wiosny 1947 r. przeprowadził ponad 600 akcji zbrojnych, staczając około 60 większych walk z siłami resortu bezpieczeństwa.

Partyzanci Aleksandra Rusina stoczyli kilka zwycięskich potyczek z siłami KBW, UB i MO. Schwytanych rozbrajali i rozbierali do gaci, po czym puszczali wolno. Do najgłośniejszych akcji z tego okresu należały: odbicie w Przyłęku polskich kobiet uprowadzonych przez enkawudzistów, akcja przeciwko MO w Kolbuszowej gdzie rozbrojono milicjantów i komendanta.

Natomiast UB wobec partyzantów było bezlitosne. Konspiracja i walka zbrojna trwały do końca lat czterdziestych, w niektórych regionach nawet do połowy lat pięćdziesiątych. Jej uczestnikami byli, ścigani przez NKWD, UB oraz cały aparat „nowego państwa” żołnierze i działacze AK, „Nie”, DSZ, WiN, NZW i NSZ. Ofiara wielu z nich do dziś nie jest znana społeczeństwu. Tępiąc podziemie niepodległościowe, komuniści uciekali się do stosowania terroru. Wsie wspierające podziemie były wielokrotnie poddawane pacyfikacjom czy rewizjom. Dokonywano także publicznych egzekucji żołnierzy podziemia w celu zastraszenia jego zwolenników. W ten sposób zgładzono m.in. żołnierzy oddziału Jana Stefki „Mściciela” na rynku w Dębicy 10 lipca 1946 r. (w uzupełnieniu szerzej opisane wydarzenia w dodatku IPN do „Niezależnej Gazety Polskiej” i „Nowego Państwa” nr 8 z 2010 r. strona 4-5 oraz informacja na temat grupy Jana Stefki ps. „Mściciel” – za publikacją Teofila Lenartowicza w gazecie „Korso” z 27 października 2009 r.)

W czerwcu 1946 r. oprawcy z mieleckiego UB w bestialski sposób zamordowali w lesie i zakopali żołnierza AK – Józefa Wałka, ps. „Żbik” urodzonego w 1913 r. i zamieszkałego w Białe koło Rzemienia, zastępcę Aleksandra Rusina (patrz na galerię zdjęć wykonanych w maju 2006 r. przez Teofila Lenartowicza i 2012 r. przez Marka Podolskiego). Odnalezione po miesiącu ciało rodzina zamordowanego przewiozła do Rzochowa, gdzie partyzanci urządzili koledze żołnierski pogrzeb. W miejscu zakopania zwłok Aleksander Rusin usypał nagrobek (stoi do dziś) z krzyżem wykonanym z ówczesnych łusek artyleryjskich. Wokół pozostałości po okopach. Zdziwienie budzi fakt zupełnego brak oznakowania tego miejsca z pobliskiej drogi.

W odwecie żołnierze KBW i funkcjonariusze UB wpierw zrabowali rodzicom Aleksandra Rusina cały dobytek i po kilkunastu dniach o 4 nad ranem, okrążyli dom i spalili go. Po tym wydarzeniu partyzanci wybudowali w lesie zarośniętym krzakami jeżyn, dość obszerny bunkier. Miał on troje drzwi i okopy (lochy) prowadzące zygzakiem w las, niewidoczne, przysypane ziemią. Bunkier otoczony był nisko wiszącym drutem. Gdy ktoś przechodził zawsze zahaczał o ten drut i u nich w środku rozlegał się dźwięk dzwonka. Dodatkowo na zewnątrz wokół bunkra były rozmieszczone 4 stu kilowe poniemieckie bomby i miny talerzowe przeciwpancerne. Mieszkali tam oboje od zimy 1946 r., wraz z 27 osobowym oddziałem. Tak dotrwali do 1947 r. Po ogłoszeniu amnestii przez polski Sejm 22 lutego 1947 r., oddział Aleksandra Rusina ujawnił się w dwóch grupach 12 i 13 marca 1947 r., składając broń na posterunku PUBP w Mielcu (patrz na dokumenty z IPN odtajnione w 2010 r. z 19 marca 1947 r. oraz trzy dokumenty z tą samą datą 19 marca 1947 r., z ujawnienia się Marii Kuśnierz wraz z numerem zaświadczenia 51532 dla amnestiowanej z 2 czerwca 1947 r., a także jej oświadczenie z 1 sierpnia 1947 r.). Faktycznym celem amnestii była likwidacja zorganizowanego oporu przeciwników „władzy ludowej”. Obietnic amnestyjnych nie dotrzymano. Zebrana w toku przesłuchań wiedza posłużyła do późniejszych represji wobec ujawnionych i dotarcie do osób nadal prowadzących walkę. I tak dla przykładu z przesłuchań: Jana Skóra z 15 maja 1947 r. i z 4 marca 1950 r., Stanisława Michalskiego z 1 sierpnia 1947 r., Romana Wilka z 20 listopada 1947 r., Jana Blicharza z 6 stycznia 1950 r. i 10 stycznia 1950 r. (patrz na wszystkie dokumenty w galerii odtajnione przez IPN w 2010 r.) – wynika, że UB znało (w miarę pełną) listę imienną partyzantów oddziału Aleksandra Rusina. Znano też ich uzbrojenie oraz działalność przed i po amnestii 1947 r.

Tematyka z tego okresu została zapisana w programie Andrzeja Zajdela (Polskie Radio Rzeszów) pt. „Nie mam rąk zakrwawionych – Aleksander Rusin” część II Przypadki powojenne i wyemitowana 6 lutego 2011 r.

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Konspiracja 1948-1956

Aleksandra Rusina nadal śledzono. Zdecydował się wyjechać wraz z narzeczoną Marią Kuśnierz na ziemie odzyskane. Zamieszkali w Rudnej powiat Lubin na Dolnym Śląsku (inna miejscowość Lubin Legnicki według dokumentu UB z 29 lipca 1950 r. strona 2, odtajnionego przez IPN w 2010 r.). Objął gospodarstwo poniemieckie i uruchomił kuźnię. Jednak i tam nie zaznali oboje spokoju. Stale inwigilowani przez UB, uciekli tuż przed aresztowaniem i zimą 1948 r. przyjechali do Dobrynina. Maria (córka Rocha i Rozalii z domu Dąbrowska) i Aleksander potajemnie wzięli ślub i zamieszkali w baraku u jego rodziców. Ślub był cichy i nie odnotowany w żadnych księgach parafialnych. Ksiądz Karol Dobrzański wprowadził ich przez zachrystię do kościoła w Rzochowie. Za nimi stanęli świadkowie: księdza gospodyni i ojczym Marysi (patrz na artykuł Ewy Kurek w gazecie „Przegląd Polski” z 26 czerwca 1997 r.). On ponownie musiał się ukrywać w lasach, sąsiedzkich stogach siana i stodołach, bez prawa powrotu do domu. Jak banita ciągle na wygnaniu w lecie czy zimie. UB tropiło go jak najgorszego zbrodniarza. Były nakazy jego aresztowania oraz próby zastawiania pułapek przygotowanych przez funkcjonariuszy UB i tajnych współpracowników (patrz na dokumenty z IPN odtajnione w 2010 r. z 23 stycznia 1952 r. strona 1-3 z wnioskiem o aresztowanie i 20 czerwca 1955 r. postanowienie o zatrzymaniu oraz z 21 września 1955 r. przygotowanie do ujęcia w dniu 25 września na jednym z wesel). Była także przygotowywana akcja fizycznej likwidacji Aleksandra Rusina: …”Obecnie jak otrzymano informacje, że Olek przebywa na naszym terenie w dniu 24.VII.1950 r. referent III-ego Referatu udał się do W.U.B.P. Wydział III-ci w Rzeszowie ażeby Naczelnik Wydziału III-go dał nam pewne wytyczne czy aresztować Białka Karola, czy go zawerbować na posiadanych materiałach i wprowadzić do środowiska celem zlikwidowania całkowitego dowódcy oraz całkowitego rozpracowania pozostałych członków bandy Olka, którzy przebywają na naszym terenie i na terenie innych powiatów. W dniu 29.VII.1950 r. sprawa ta została nam zwrócona lecz bez żadnych wytycznych i przedsięwzięć w dalszym prowadzeniu sprawy (…) W związku z powyższym bezsprzecznie w miesiącu tym zastępca dowódcy zostanie zawerbowany i wprowadzony do Olka celem jego całkowitej likwidacji„…. Wyżej wymieniony cytat pochodzi z Raportu miesięcznego z pracy Sekcji I Referatu III PO UB w Mielcu nr 1573/50 strona 2 (patrz dokument z 29 lipca 1950 r. odtajniony przez IPN w 2010 r.). Tekst ten przypomina przygotowywania i potem wykonanie wyroku na Wojciecha Lisa (ps. „Jędruś” i „Mściciel”) przez Wojciecha Palucha w 1948 r. Zagadnienie to wymaga dalszych badań historycznych.

Przeżył dzięki żonie Marii i przyjaciołom. W tym czasie gdy on się ukrywał, żonę nachodziło w domu UB z Mielca, przede wszystkim Tadeusz Bajda i Józef Warzocha (odtajniony funkcjonariusz UB w 2010 r. przez IPN w Rzeszowie) oraz konfident – ich najbliższy sąsiad – Aleksander Kisiel (odtajniony w 2010 r. przez IPN w Rzeszowie jako t.w. ps. „Kuna”). Przychodzili zarówno w dzień jak i w nocy. Przepytywali, a raczej przesłuchiwali, krzyczeli, przeklinali, bili. Żyła w ciągłym strachu o męża i o siebie. Pewnego dnia zajechało do niej dużo ubowców i wojska z KBW. Prawie nago i boso wyprowadzili ją na śnieg i mróz. Stała tam wiele godzin. Tylko zmieniali się żołnierze pilnujący. Pytali, bili i grozili, że ją zabiją. Tadeusz Bajda wprowadził ją do domu i popchnął na łóżko. Bił ją trzcinową trzepaczką. Ujął się za nią oficer KBW. Pomimo tych tortur nie wydała męża (patrz na dokumenty z 8 lipca 1998 r. – zeznania przez Główną Komisją Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu w IPN). Ludzie donosili jej o ruchach wojska i ubowców, a ona zdążała zawsze powiadomić męża. Tak dotrwali do 1956 r.

Aleksander Rusin ujawnił się dopiero 23 maja 1956 r. w Prokuraturze w Mielcu (patrz na odpis z biura ewidencji operacji i archiwaliów SB, odtajniony przez IPN w 28 kwietnia 2010 r. oraz wypis z „Repertorium postępowania przygotowawczego Pr-II” za lata 1954-55, odtajnione przez IPN z 27 kwietnia 2010 r.). Prokuratura Wojewódzka w Rzeszowie Wydział IV Specjalny nie zastosowała wobec niego aresztu i postanowieniem z 8 października 1956 r. umorzyła śledztwo prowadzone z art 4 Kodeksu Karnego (ówczesnego) z powodu braku dowodów winy (patrz na galerię fotografii z Parku Historycznego Blizna).

Życie w PRL

Aleksander Rusin zamieszkał w rodzinnym Dobryninie prowadząc gospodarstwo rolne i pracował w okolicznych przedsiębiorstwach. Często bez powodu był zwalniany z pracy lub zatrudniany na najgorszych, najmniej płatnych stanowiskach aż do emerytury (od 15 marca 1948 r. do 14 kwietnia 1956 r. jako palacz kotłowy i od 12 maja 1956 r. do 31 marca 1974 r. jako w 1960 r. jako palacz przemysłowych kotłów parowych z ręcznym nasypem paliwa – w Zakładach Przemysłu Terenowego w Rzemieniu). Zapewne „czuł oddech” dyskretnie obserwującej go bezpieki. Jego teczkę w jednej ze spraw miano przechowywać w biurze „C” UB do 80 lat jego życia, tj. do 1994 r. (patrz na dokument z 21 maja 1964 r. odtajniony przez IPN w 2010 r.).  Był rozpracowywany w ramach sprawy operacyjnej obserwacji nr 1208, dotyczącej kontaktów ze Stanisławem Dolina ps. „Ignac” z Mielca). Cała ich sześcioosobowa rodzina mieszkała w jednym pomieszczeniu przy budynku gospodarczym. To mieszkanie służyło za kuchnię, pokój, sypialnię i miejsce do nauki. Dopiero w latach siedemdziesiątych kupują stary drewniany dom.

W 1959 r. wstępuje do ZBOWiD i po kilku latach zostaje prymitywnie oskarżony i wyrzucony. Podstawą wykluczenia była decyzja Koła Terenowego Nr 3 w Mielcu działającego przy Komendzie MO z 20 lutego 1965 r. podająca przyczynę wykluczenia …”w latach 1944 do 1956 po dezercji z szeregów MO zorganizował 18-to osobową bandę terrorystyczno-rabunkową będąc jej dowódcą„… Do tego koła ZBOWiD należeli ubecy, z którymi Aleksander Rusin walczył. Formalna decyzja o wykluczeniu nastąpiła 10 kwietnia 1972 r. Walczy bezskutecznie z tym krzywdzącym sformułowaniem i decyzją aż do 1989 r. (patrz na galerię).

Włączył się aktywnie w działalność społeczną w gminie Przecław. Został wybrany radnym Gminnej Rady Narodowej w Rzemieniu, następnie dwukrotnie wybierany w latach 1984-1992 do Gminnej Rady Narodowej w Przecławiu. Był członkiem od 1935 r. i długoletnim działaczem Stronnictwa Ludowego, członkiem Rad Sołeckich, komisji wyborczych, należał do Kółka Rolniczego oraz pełnił wiele różnych funkcji społecznych. W dalszym ciągu był nachodzony i inwigilowany przez funkcjonariuszy SB, jako pracownik zawsze gorzej traktowany i uważany za człowieka drugiej kategorii. Był czynnym członkiem: NSZZ RI „Solidarność”, „Solidarności Walczącej”, Rzeszowskiego Komitetu Oporu Rolników – współpracował m.in. z Januszem Koperą z Białego Boru. W grudniu 1981 r. został ostrzeżony o grożącym mu aresztowaniu, przez nieznajomą kobietę (prawdopodobnie córka sekretarza PZPR w Mielcu), gdy przebywał w mieleckim szpitalu, po operacji przepukliny. Poprosił telefonicznie syna o przywiezienie mu ubrania i jeszcze tego samego dnia wieczorem uciekł ze szpitala, bez formalnego wypisu. Było to dzień przed ogłoszeniem 13 grudnia 1981 r. stanu wojennego. Ukrywał się początkowo u sąsiada, potem w dwóch ziemiankach.

Był odznaczany: 20 czerwca 1961 r. – Medal Zwycięstwa i Wolności 1945, 11 grudnia 1965 r. – Krzyż Srebrny Orderu Virtuti Militari, 20 marca 1978 r. – Krzyż Armii Krajowej, 22 listopada 1981 r. – Krzyż Obronny Lwowa 1939-1944, 15 sierpnia 1985 r. – Krzyż Kampanii Wrześniowej 1939 (wszystkie oryginały od jesieni 2011 r. znajdują się w budynku muzeum pamięci na terenie Parku Historycznego Blizna – patrz na galerię fotografii).

Życie w wolnej Polsce

Był jednym z założycieli w 1990 r. Oddziału Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej w Mielcu (patrz na galerię). Wszedł w skład Zarządu wraz z Stanisławem Papieżem, Józefem Łopata, Stefanem Pszenicznym. Prezesem został Tadeusz Orłowski. Do głównych celów i zadań organizacji należy: umacnianie patriotyzmu, odkrywanie prawdziwej historii II Wojny Światowej, kultywowanie  polskich tradycji, uczestniczenie w uroczystościach państwowych i patriotycznych.

Relacja z poświęcenia sztandaru Armii Krajowej obwód Mielec, 3 maja 1990 r.

W 1990 r. pojawił się anormalny temat w mieleckim środowisku byłych żołnierzy Armii Krajowej. Powstały dwie zwalczające się grupy. Jedna reprezentująca Edwarda Fuksę. Druga reprezentująca Aleksandra Rusina. Edward Fuksa po wyborze na przewodniczącego koła ŚZŻAK w Mielcu, rozpoczął negowanie zasług swojego wiceprzewodniczącego Aleksandra Rusina twierdząc, że po wojnie był on w bandzie, a nie w AK (patrz na artykuł w piśmie mieleckiego Stronnictwa Demokratycznego pt. „Nad Wisłoką” nr 3 z lipca-września 1989 r.). Na tej podstawie wykluczono Aleksandra Rusina z koła ŚZŻAK – Oddział w Mielcu. Wykluczony Aleksander Rusin utworzył drugie koło, o nazwie Regionalny Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej w Dobryninie. KPN RD Mielec zbulwersowane tymi faktami podjęło temat i zebrało (Adam Krawiec i Ryszard Skóra) pisemne oświadczenia akowców wytypowanych na podstawie listy zbiorczej wystawionej przez Prezesa Oddziału w Mielcu, Tadeusza Orłowskiego (patrz na galerię z zachowanymi dokumentami archiwum KPN RD Mielec). Wszystkie oświadczenia byłych akowców podważały wiarygodność Edwarda Fuksy – wręcz stwierdzając o odwrotnej sytuacji. Według nich to Edward Fuksa nigdy nie należał do AK i wszystkie zasługi jakie sobie przypisywał, były zasługami Aleksandra Rusina. Wszytko to potwierdził Zarząd Wojewódzki ŚZŻAK w Rzeszowie pismem z 10 kwietnia 1991 r. Sprawa ta miała swój dalszy bieg. W sądzie koleżeńskim ŚZŻAK w Rzeszowie toczyła się sprawa Edwarda Fuksy o nieprawdziwe podanie przez niego danych o przynależności do AK w czasie wojny (informacja pośrednia z pisma Aleksandra Rusina do Urzędu Miejskiego w Mielcu, z 31 października 1990 r.).

Zainspirował i brał czynny udział w budowie pomnika Żołnierzy Armii Krajowej w Mielcu, przy ul. Sienkiewicza na wprost wejścia na Cmentarz Parafialny (odsłonięty 11 listopada 1993 r.).

20120817

W 1998 r. złożył wniosek do ZUS o przyznanie mu uprawnień inwalidy wojennego. Komisja lekarska ZUS jak i biegli sądowi stwierdzili u niego szereg schorzeń kwalifikujących go jako osobę całkowicie niezdolną do pracy i samodzielnej egzystencji. Jednak nie mogli znaleźć daty powstania tych schorzeń i uznali, że działania wojenne, partyzanckie i wieloletnia tułaczka nie wpłynęły niekorzystnie na stan jego zdrowia. Ostateczna decyzja sądu – nic się mu nie należy. 

Za swoją niepodległościową działalność był wielokrotnie odznaczany jeszcze za czasów PRL. W wolnej Polsce doszły kolejne: 27 listopada 1991 r. – Krzyż Partyzancki, 6 marca 1994 r. – Honorowa Odznaka żołnierzy z oddziału partyzanckiego Armii Krajowej i zgrupowania „Wolność i Niezawisłość” cichociemnego mjr Hieronima Dekutowskiego ps. „Zapora”, 25 maja 1994 r. – Krzyż Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” za działalność niepodległościową w latach 1945-1954, 19 lipca 1994 r. – Krzyż Armii Krajowej od Prezydenta RP Lecha Wałęsy, 9 stycznia 1995 r. – Odznaka Weterana Walk o Niepodległość, 9 listopada 2007 r. – Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski od Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Członek organizacji kombatanckich: 19 sierpnia 1991 r. – Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej, 13 sierpnia 1993 r. – uprawnienia świadczeń kombatanckich, 9 stycznia 1995 r. – Odznaka Weterana Walk o Niepodległość, 5 września 1995 r. – Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość”, 25 września 2004 r. – Członek Klubu Kawalerów Orderu Wojennego Virtuti Militari. Jego żona Maria ps. „Mucha”, należąca od 21 maja 1993 r. do ŚZŻAK – Oddział w Mielcu z uprawnieniami kombatanckimi od 7 grudnia 1993 r., mianowana przez Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego 9 maja 2001 r. na stopień podporucznika. Wielokrotnie odznaczana: 20 kwietnia 1996 r. – Odznaka Weterana Walk o Niepodległość, 23 kwietnia 1996 r. – Krzyż Armii Krajowej od Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego, 25 lipca 1996 r. – Honorowa Odznaka żołnierzy z oddziału partyzanckiego Armii Krajowej i zgrupowania „Wolność i Niezawisłość” cichociemnego mjr Hieronima Dekutowskiego ps. „Zapora”. Wszystkie oryginały od jesieni 2011 r. znajdują się w budynku muzeum pamięci na terenie Parku Historycznego Blizna umiejscowionego na byłym poligonie szkoleniowo-doświadczalnym „Artilleriezielfeld-Blizna” – patrz na galerię z fotografiami.

Decyzjami Ministra Obrony Narodowej, otrzymywał mianowania na stopnie wojskowe: 11 grudnia 2006 r. na kapitana (MON nr 625/Komb.), 19 lutego 2008 r. – na majora (MON nr 234/Komb.), 6 marca 2008 r. – na podpułkownika (MON nr 323/Komb.), 21 marca 2008 r. – na pułkownika (Mon nr 404/Komb., patrz artykuł Patrycji Augustyn, gazeta „Korso” z 29 kwietnia 2008 r.). Przygotowany był kolejny wniosek na stopień generała brygady z datą wręczenia na 3 maja 2008 r. Urząd d/s Kombatantów i Osób Represjonowanych przygotował odpowiednią dokumentację do wniosku o mianowanie i przesłał wszystko 2 kwietnia 2008 r. (wraz z dokumentacją pozostałych osób) do Ministra Obrony Narodowej, który z kolei przesłał ostateczny wniosek 18 kwietnia 2008 r. do Prezydenta RP (pismo Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego w Rzeszowie nr 775 z 21 marca 2012 r., skierowane do senatora RP Władysława Ortyla). Jednak jakimś dziwnym trafem wniosek wysłany z MON 18 kwietnia dotyczący Aleksandra Rusina, utknął prawdopodobnie w Kancelarii Prezydenta na prawie 2 miesiące. Wszystkie inne nominacje przesłane 18 kwietnia zostały zrealizowane w dniu 24 kwietnia 2008 r., kiedy to Prezydent RP Lech Kaczyński wręczył nominacje generalskie: Aleksandrowi Arkuszyńskiemu, Januszowi Brochwicz-Lewińskiemu ps. „Gryf”, Jerzemu Wacławowi Lipka, Pawłowi Łaszkiewiczowi, Mieczysławowi Wałęga, Kazimierzowi Załęskiemu ps. „Bończa”. W zacytowanym wyżej piśmie szefa WSW w Rzeszowie, wymieniono przyczynę zatrzymania procedury mianowania toczącej się w Kancelarii Prezydenta, ze względu na śmierć kombatanta. W piśmie powołano się też na obowiązujące prawo z ustawy O powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej (Dz. U. z 2004 r. Nr 241 poz. 2416 z późn. zm. tekst jednolity). Zacytuję interesujące nas zapisy zawarte w art. 76:

  • ust. 4 Na pierwszy stopień oficerski (podporucznika) oraz na stopnie oficerskie generałów i admirałów mianuje Prezydent na wniosek Ministra Obrony Narodowej.
  • ust. 8 Minister Obrony Narodowej, a w przypadkach, o których mowa w ust. 4, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, w czasie pokoju mogą mianować na wyższy stopień wojskowy również osoby, które z racji ukończonego wieku lub stanu zdrowia nie podlegają obowiązkowi służby wojskowej, oraz żołnierzy rezerwy:
  • 1) w uznaniu ich zasług z tytułu udziału w walkach o niepodległość państwa polskiego;
  • 2) w uznaniu ich szczególnych zasług z tytułu działalności na rzecz suwerennej i demokratycznej Rzeczypospolitej Polskiej;
  • ust. 8b W szczególnie uzasadnionych przypadkach za zasługi, o których mowa w ust. 8 pkt 1 lub 2, może nastąpić pośmiertne mianowanie na wyższy stopień wojskowy. Mianowanie to może nastąpić tylko raz.

Tak brzmią zapisy tekstu ustawy teraz obowiązującej. Z tym, że ust. 8b został wprowadzony do ustawy już grubo po 2008 r. i obowiązuje od 28 października 2011 r., a ust 4, 8 były zmieniane wcześniej. Kolejna nominacja na stopień generalski odbyła się 5 listopada 2009 r. Przyznano pośmiertnie tytuł generała Stanisławowi Sojczyńskiemu ps. „Warszyc” (patrz MP z 2009 r. nr 74 poz. 922), który został stracony 19 lutego 1947 r. w Łodzi z rąk oprawców z UB.

Nominacja powyższa przecież była przydzielona na takich samych przepisach jakie obowiązywały wówczas podczas procedury mianowania na stopień generała brygady Aleksandra Rusina! Jak to się stało? Kto jest winien takiego bałaganu? Czy teraz – pomny zasług zmarłego dla wolnej Polski – marszałek województwa podkarpackiego (ówczesny senator) Władysław Ortyl nie powinien wyjść z inicjatywą naprawienia tego oczywistego błędu, w celu nadania płk Aleksandrowi Rusinowi ps. „Rusal” i „Olek” – pośmiertnie stopnia generała brygady”.

Aleksander Rusin wystąpił też w 1997 r. o odszkodowanie i zadośćuczynienie dla osoby represjonowanej w latach 1945-1956. Podstawą prawną jego wniosku była ustawa z 23 lutego 1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego (Dz.U. z 1991 r. nr 34 poz. 149 z późn. zm. oraz wyrok TK z 1 marca 2011 r.). Prokuratura różnych szczebli (w tym także NKWD) prowadziła przeciwko niemu śledztwo nieprzerwanie w latach 1945-1956. Jak ukazują to dokumenty z IPN – wydane jego synowi w 2010 r. – był intensywnie rozpracowywany, śledzony przez funkcjonariuszy UB i tajnych współpracowników. Ukrywał się i nigdy nie został złapany. Dopiero jego ujawnienie się 8 października 1956 r. spowodowało, że Prokuratura Wojewódzka Wydział IV Specjalny, nie zastosował wobec niego aresztu i postanowieniem z tego samego dnia umorzył śledztwo prowadzone z art 4 Kodeksu Karnego (ówczesnego) – z powodu braku dowodów winy. Na tej podstawie Sąd Wojewódzki Wydział Karny w Rzeszowie ustalił w 1997 r., że Aleksander Rusin ukrywał się przez 9 lat i 2 miesiące (czyli przez 3300 dni). W uzasadnieniu wyroku podano, że „ustawa lutowa” może mieć zastosowanie nie tylko do osób aresztowanych i internowanych, ale także do tych co musieli się ukrywać przed aresztowaniem ze strony funkcjonariuszy UB, NKWD i SB. Wolność takiej osoby została ograniczona na tyle, że nie mógł decydować o miejscu swego pobytu i podejmować decyzji zgodnych ze swoją własną wolą. Musiał się ukrywać i uciekać. Sąd uznał, że należy mu się 168 zł za 2 tygodnie aresztu UB w Ropczycach oraz 5000 zł zadośćuczynienia za lata, gdy się ukrywał. Wcale to nie była wygórowana kwota dla budżetu państwa, gdyż art. 8 ust. 1b cytowanej ustawy, określa precyzyjnie wysokość kwotową dla osoby represjonowanej z powodu działalności mającej miejsce przed dniem 31 grudnia 1956 r., nie przewidując ograniczenia zadośćuczynienia do kwoty 25000 zł jak to miało miejsce przy internowaniu do 1 marca 2011 r. Jednak – ku zdumieniu wszystkich – z wyrokiem tym nie zgodziła się Prokuratura Wojewódzka w Rzeszowie i wniosła apelację, gdzie podano kuriozalną wykładnię: …”Ukrywanie się z obawy przed doznaniem represji za działalność na rzecz niepodległego bytu państwa Polskiego nie uzasadnia przyznania odszkodowania w trybie ustawy z 23 lutego 1991 roku.„…. Sąd Apelacyjny w Rzeszowie podzielił stanowisko prokuratury. I tak w ostateczności uznano, że Aleksandrowi Rusinowi za tyle lat gehenny, poniewierki, walki o nową niepodległą Polskę – należy się zaledwie 368 zł. Aleksander Rusin napisał wniosek o kasację do Sądu Najwyższego: …”Nie mam warunków i pieniędzy, aby jeździć do adwokata o sporządzenie pisma. Piszę sam, gdyż zarówno Prokuratura Wojewódzka, jak i Sąd Apelacyjny skrzywdziły mnie. Przecież te 5 tys. złotych przyznane mi przez Sąd Wojewódzki jest pod każdym względem nieadekwatne do moich przeżyć osobistych. Ukrywałem się, gdyż tylko ta forma pozwoliła mi przeżyć. Uważam, że gdybym został aresztowany, to zarówno mnie, jak i oddział spotkałyby kazamaty i wywózka. Ukrywałem się nie przed „obawą”, ale przed faktycznym i ewidentnym zachowaniem i działaniem UB. Obecnie jestem schorowanym człowiekiem. Nie posiadam majątku, żyję biednie. Wiele dla kraju zrobiłem. Mam nadzieję, że obecne władze wymiaru sprawiedliwości nie potraktują 83-letniego człowieka, odznaczonego Krzyżem Virtuti Militari, tak jak w przeszłości potraktowały mnie władze sowieckie, a później PRL, które każdego AK-owca traktowały jak „wściekłego psa”. Proszę o utrzymanie trafnego wyroku SW„…. Jego nadzieja okazała się płonna. Sąd Apelacyjny jego wniosek kasacyjny uznał jako złożony po terminie i pozostawił temat bez rozpoznania (patrz artykuł Józefa F. Mateusza, gazeta „Nowiny Rzeszowskie” z 23-25 maja 1997 r.). Syn Roman Rusin składa 15 listopada 2008 r. ponowny wniosek do Sądu Okręgowego w Rzeszowie o zadośćuczynienie. Sąd Okręgowy odrzuca 3 kwietnia 2009 r. jednak ten wniosek z powodu, że ojciec już dostał raz odszkodowanie 368 zł i dwa razy w tej sprawie nie można orzekać. Moim skromnym zdaniem piszącego ten biogram, można powtórnie złożyć wniosek, gdy pojawiły się nowe okoliczności (dokumenty odtajnione przez IPN dopiero w 2010 r.), zwłaszcza w świetle wyroku TK z 1 marca 2011 r.

W lipcu 1998 r. Główna Komisja Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu przy IPN w Rzeszowie zwróciła się do wszystkich represjonowanych o wypełnienie ankiet. Takie ankiety (w zasadzie zeznanie) składają 8 lipca 1998 r., Maria i Aleksander Rusin oraz jego brat Stanisław Rusin 7 kwietnia 1989 r. w piśmie przewodnim i oświadczeniu skierowanym do ŚZŻAK – Oddział w Mielcu (patrz na galerię dokumentów). Na tej podstawie prokurator z IPN oskarżył byłych funkcjonariuszy KP MO i PUBP w Mielcu: Tadeusza Bajda z art. 246, Stanisława Kaczmarczyka z art. 246, Tadeusza Przetacznika z art. 246, Eugeniusza Woźniaka z art. 236 i 246, Karola Wolińskiego z art. 246 – w sprawie popełnienia przestępstwa fizycznego i moralnego znęcania się nad aresztowanymi i przesłuchiwanymi, objęte w ówcześnie obowiązującym Kodeksie Karnym z 1932 r. W toku postępowania wszyscy nagle się rozchorowali i nawet mieli odchylenia psychiczne (patrz na dokumenty z 5 marca 1999 r., 10 marca 1999 r., 15 kwietnia 1999 r., 29 kwietnia 1999 r. oraz pełna lista pracowników operacyjnych PUBP Mielec z lat 1944″1956 i Referatu Wojskowego WSK Mielec – przedruk z gazety „Korso”, 2005 r. oraz publikacja Janusza Borowca „Akta wojskowego wymiaru sprawiedliwości jako źródło do badań nad komunistycznym systemem represji 1944-1956, na podstawie zbiorów archiwalnych Oddziału IPN w Rzeszowie”).

Uczestnik obchodów 28 rocznicy Duszpasterstwa Rolników w lutym 2006 r. Był obecny także (wśród słuchaczy) na spotkaniu 9 lutego 2008 r., które Ruch Patriotyczny w Mielcu zorganizował z prof. dr hab. Grzegorzem Ostaszem. Prelegent znany jest z wielu publikacji o tematyce AK i niepodległościowej.

Dokumenty IPN

Przykre było to, gdy na oficjalnych spotkaniach kombatantów spotykał ludzi, którzy kiedyś na niego donosili. Gdy go widzieli, uciekali. Ale żadnej kary do tej pory nie ponieśli. Aby uniknąć tego typu dziwnych sytuacji i raz na zawsze przeciąć je – Aleksander Rusin składa 14 lutego 2001 r. do rzeszowskiego IPN wniosek o udostępnienie dokumentów dotyczących jego osoby. Po ponad rocznym oczekiwaniu otrzymuje 24 września 2002 r. status pokrzywdzonego nr 82/02 i dokumenty z inwigilacji bez odtajnionych nazwisk funkcjonariuszy i tajnych współpracowników. Po dwóch latach IPN napisał, że Aleksandrowi nie przysługuje już status pokrzywdzonego, bo „pojawiły się nowe okoliczności” (patrz na galerię). W piśmie i załączniku stanowiącym Zaświadczenie nr 334/04 z 21 grudnia 2004 r., dość mętnie wytłumaczono stan prawny przy nadawaniu i odbieraniu tego statusu. Ponownie składa wniosek 8 lipca 2005 r. (z odręcznym pismem przewodnim z 20 czerwca 2005 r.) o powtórne rozpatrzenie jego sprawy. W piśmie z 10 sierpnia 2005 r. IPN ponownie odmawia mu nadania statusu pokrzywdzonego. Tym razem precyzyjniej sformułowano treść uzasadnienia. Cytuję fragment: …”W tym miejscu podnieść należy, iż zgodnie z uregulowaniami art. 6 ust. 1 cyt. pow. ustawy, pokrzywdzonym jest osoba, o której organy bezpieczeństwa państwa zbierały informacje na podstawie celowo gromadzonych danych, w tym w sposób tajny. Natomiast pokrzywdzonym nie jest osoba, która została następnie funkcjonariuszem, pracownikiem i współpracownikiem organów bezpieczeństwa państwa (art. 6 ust 3 cyt. pow. ustawy)”…. Z tak sformułowanego uzasadnienia należy domniemywać z dużą dozą prawdopodobieństwa, że tymi „nowymi okolicznościami” uzasadniającymi odmowę wydania Aleksandrowi Rusinowi statusu pokrzywdzonego jest jego praca w służbie pomocniczej KP MO w Mielcu od początku sierpnia 1944 r. (patrz na art. 5 ust. 1 pkt. 3 ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej ” Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, Dz.U. z 1998 r. nr 155 poz. 1016 z późn. zm. tekst jednolity). W myśl tych uregulowań prawnych wszyscy pracownicy MO do dnia 14 grudnia 1954 r. byli funkcjonariuszami bezpieczeństwa państwa. Czy wówczas coś podpisał nieopatrznie” Trudno dziś zgadywać. On sam we wspomnieniach zastrzegał się kategorycznie, że nic nie podpisywał, na nikogo nie donosił. W tym czasie do formującej się MO w Mielcu wstępowali inni akowcy. Wstąpił także Wojciech Lis ps. „Mściciel”. Próba pozyskania go do współpracy w wyłapywaniu żołnierzy AK nie przyniosła rezultatu, toteż w październiku 1944 r. został aresztowany przez NKWD. Kontrowersyjny art. 6 ww ustawy o IPN ” przyznający prawo tylko urzędnikowi do określenia kto jest pokrzywdzony, a kto nie ” został niedawno uchylony. Osoba, której odmawiano udostępnienia dokumentów nie mogła się skutecznie bronić przez decyzją urzędniczą, nawet przed sądem – nie dysponując tymi samymi dokumentami co IPN. Dla przykładu podam wyrok z kwietnia 2011 r. gdzie Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu orzekł, że proces lustracyjny Leszka Moczulskiego naruszał prawo do rzetelnego procesu gwarantowane postanowieniami EKPC poprzez ograniczenie prawa do obrony. Uznali, że pozbawienie Leszka Moczulskiego możliwości skutecznej obrony poprzez utrudnienie korzystania z akt opatrzonych klauzulą tajności, zakazu robienia notatek, było naruszeniem podstawowej zasady równości stron procesu. Rzecznik Interesu Publicznego, jak podkreślono miał nieograniczony dostęp do dokumentów, które stanowiły podstawę oskarżenia. Na mocy teraźniejszych przepisów każdy kto wystosuje wniosek o udostępnienie mu dokumentów, to otrzyma je o ile oczywiście zbierano o nim informacje i na ile się zachowały. IPN nie wydaje już zaświadczeń o statusie osoby pokrzywdzonej.

Po śmierci rodziców, ich syn Roman Rusin składa 28 sierpnia 2009 r. wniosek do IPN o udostępnię dalszych dokumentów dotyczących obojga rodziców. Dnia 14 maja 2010 r. odbiera w rzeszowskiej IPN dokumenty dotyczące Marii Rusin. IPN odtajnił 30 czerwca 2010 r. dane identyfikujące tożsamość rozpracowujących Marię Rusin: chorąży Józef Warzocha syn Franciszka, chorąży Mieczysław Występek syn Władysława – funkcjonariusze z PUBP w Mielcu, kapitan Edward Błaszczak syn Piotra – funkcjonariusz KWMO w Rzeszowie, oraz Aleksander Kisiel syn Tomasza – tajny współpracownik ps. „Kuna” – własne gospodarstwo rolne. Po prawie pół roku odtajniono 27 stycznia 2011 r. tożsamość rozpracowujących Aleksandra Rusina: Aleksander Kisiel syn Tomasza – t.w. ps. „Kuna” i Roman Sójka syn Feliksa t.w. ps. „Zryw” – pracownik Nadleśnictwa Tuszyma. Jednocześnie 27 stycznia 2011 r. odmówiono odtajnienia następujących informatorów ukrywających się pod pseudonimami: „Lis”, „Wicher”, „Technik”, „Kora”, „Mietek”, „Henek”. Jako uzasadnienie podano niemożność odszyfrowania nazwisk i dalszych danych osobowych na podstawie danych organów bezpieczeństwa państwa.

Podsumowanie

Aleksander Rusin (ps. „Rusal” i „Olek”) zmarł 17 czerwca 2008 r. w wieku 94 lat. Zmarłego, oprócz rodziny i sąsiadów żegnali przedstawiciele Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej i Stowarzyszenia Polskich Kombatantów. Były obecne także poczty sztandarowe V Pułku Strzelców Konnych AK, Związku Kombatantów i Byłych Więźniów Politycznych. Został pochowany 19 czerwca z wszelkimi honorami wojskowymi na cmentarzu w Dobryninie, przy asyście 21 Brygady Strzelców Podhalańskich z Rzeszowa oraz orkiestry Ochotniczej Straży Pożarnej z Dobrynina (patrz na gazetę „Korso” z 24 czerwca 2008 r. i wspomnienie o zmarłych z 28 października 2008 r., artykuł Przemysława Cynkier z portalu internetowego Hej.Mielec oraz fotografie Marka Podolskiego grobowca rodzinnego z 8 maja 2012 r. – staraniem syna Romana niebawem grobowiec zostanie uzupełniony krzyżem wykonanym z łusek pocisków artyleryjskich).

Przez prawie pół wieku starano się społeczeństwu zohydzić działania żołnierzy AK i WiN – nazywając ich bandytami. Żyli na marginesie społeczeństwa, pozbawieni stanowisk i tytułów. Nieliczni dotrwali do wolnej Polski. Dziś wiadomo, że każdy z nich miał teczkę i tropiących funkcjonariuszy UB (potem SB) oraz siatkę tajnych współpracowników. Donosiciele pobierali wynagrodzenie za donosy, korzystali z przywilejów władzy, dostawali stanowiska, ordery i wysokie emerytury za „utrwalanie władzy ludowej”.

Prawdziwą historię z tamtych wydarzeń przekazywał czytelnikom świadek ówczesnych wydarzeń Teofil Lenartowicz (patrz na artykuł w gazecie „Korso” z 29 lipca 2009 r.). W publikacji przypomniał on o wydarzeniach 1 sierpnia 1944 r. w Przecławiu, gdzie miała być egzekucja na rynku z powodu zastrzelenia niemieckiego wartownika na moście w Przecławiu. Zaproponował aby upamiętnić działania Aleksandra Rusina (i jego oddziału) na obelisku w przecławskim rynku. Gdy pojawiły się negatywne reakcje Teofil Lenartowicz opublikował kolejny artykuł, tym razem omawiający agenturę inwigilującą Aleksandra Rusina, zaczerpniętą z książki Ewy Kurek pt. „Zaporczycy – Relacje” (patrz na galerię i gazetę „Korso” z 22 września 2009 r. oraz w uzupełnieniu dokumenty przygotowujące tą książkę z 12 listopada 1994 r.). W kolejnej publikacji w gazecie „Korso” z 27 października 2009 r. opublikowano listy wnuka Romana Sójka – (odtajnionego 27 stycznia 2011 r. przez IPN jako t.w. ps. „Zryw”) oraz Teofila Lenartowicza. W pierwszej publikacji autor kwestionował zasługi Aleksandra Rusina, stwierdzając …”Pan Rusin ze swoim oddziałem dopuszczał się notorycznych grabieży i kradzieży w okolicznych miejscowościach i wsiach„…. Na te oszczercze zarzuty odpowiedzieli tylko Teofil Lenartowicz (publikacja druga z tej samej gazety i pisma z: 30 listopada 2009, 17 grudnia 2009 r. oraz nieopublikowany list do portalu Hej.Mielec z 14 marca 2011 r.) i Roman Rusin syn Aleksandra (patrz na artykuł – gazeta „Korso” z: 10 listopada 2009 r., 1 grudnia 2009 i korespondencja prywatna). Jakimś swoim sposobem, sam Aleksander Rusin wiedział o Romanie Sójka (leśniczego w Sokole jako t.w. UB) już grubo wcześniej, bo przynajmniej w dacie złożenia 8 lipca 1998 r. ankiety do Głównej Komisji Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu przy IPN w Rzeszowie (patrz na dopisek na dole tego dokumentu, wymieniający jeszcze trzy inne nazwiska, w tym dwa nieznane do tej pory i nieodtajnione przez IPN). W 1996 r. ukazał się też film dokumentalny TV Lublin pt. „Chłopska wojna – Olek 1939-1956” (autorka Ewa Kurek nie wyraziła zgody na publikację nawet fragmentu tego filmu) oraz w 2001 r. album tejże autorki „Zaporczycy w fotografii 1943-1963”.

Niniejsza biografia jest jedną z wielu tu opublikowanych w formie dziennikarskiej relacji gromadzonych w ramach mojego zainteresowania historią – jako hobby. Zaprezentowane tu dokumenty są częścią rodzinnych zbiorów Romana Rusina syna Aleksandra, który wychowany w duchu patriotyzmu – pamięta o swoich rodzicach i chętnie przekazuje tą wiedzę innym. Oprócz rozrzuconych tu i ówdzie publikacji prasowych oraz publikacji w „Roczniku Mieleckim 2009-2010” strona 193-199, wydane w 2010 r. przez Muzeum Regionalne w Mielcu – nie ukazała się jak dotąd szersza biografia Marii i Aleksandra Rusin. Próżno jej szukać w największej wolnej (non-profit) encyklopedii internetowej Wikipedia (http://pl.wikipedia.org). Dlaczego? Czyżby komercja i chęć zysku leżała u podstaw pracy polskich historyków? Z nowości historycznych 1 marca 2013 r. była krótka wzmianka na wykładzie Mirosława Surdeja (IPN w Rzeszowie) „Podziemie niepodległościowe w regionie mieleckim po 1944 roku”, podczas obchodów wojewódzkich i obywatelskich Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” w Mielcu oraz wypowiedzi historyków IPN: Piotra Szubarczyka z 2011 r. i Tomasza Łobuszewskiego z 2013 r. 

Historia życia Aleksandra Rusina posłużyła także Gabrieli Czachor (uczennicy Liceum Ogólnokształcącego im. Stanisława Konarskiego w Mielcu), do wykonania cyklu zdjęć w Parku Historycznym Blizna, zatytułowanych „Poświęcić życie Ojczyźnie – Rusin Aleksander Żołnierz Wyklęty”, za które otrzymała 17 stycznia 2013 r. wyróżnienie w konkursie fotograficznym IPN Kraków pt.  „Żołnierze Wyklęci. Historia, która mnie porusza”.

Światełkiem w tunelu hobbystycznych zainteresowań historią są grupy rekonstrukcyjne. Ta poniżej prezentowana powstała w 2011 r. pod nazwą Grupa Rekonstrukcji Historycznej „Rusal”. Ich celem jest odtworzenie wyglądu, wyposażenia i działania oddziałów partyzanckich Obwodu AK Mielec z lat II wojny światowej ze szczególnym uwzględnieniem oddziału patronackiego grupy jakim ustanowiony został oddział partyzancki Aleksandra Rusina ps. „Rusal” i „Olek”. Poniżej plakat zaczerpnięty z ich strony internetowej.

Dnia 1 marca 2014 r. odsłonięto tablicę poświęconą Żołnierzom Niezłomnym w Szydłowcu koło Mielca. Umieszczono na niej nazwiska: Hieronima Dekutowskiego, Wojciecha Lisa, Aleksandra Rusina, Tadeusza Gajdy, Tadeusza Jaworskiego, Władysława Bąkowskiego, Władysława Fliska, Jana Fijałkowskiego.Tablica została ufundowana przez Klub Historyczny „Prawda i Pamięć”. 

Należy także nam pamiętać o wszystkich innych żołnierzach oddziału partyzanckiego Aleksandra Rusina (za książką Ewy Kurek „Zaporczycy – Relacje, Tom III” strona 201 do 204): Jan Blicharz (Blizna), Michał Błachowicz (Dobrynin), Józef Bogdan syn Andrzeja (Dobrynin), Kazimierz Kopacz syn Franciszka (Dobrynin), Józef Kozioł syn Sylwestra (Dobrynin), Stanisława Kozioł (Dobrynin), Michał Rusin (Biały Bór), Stanisław Rusin (Biały Bór), Józef Augustyn (Dobrynin), Karol Białek (Tuszyma), Jan Kuczkowski (Tuszyma), Bronisław Perłowski (Tuszyma), Jan Rusin (Dobrynin), Antoni Rusin (Tuszyma), Piotr Duszkiewicz (Wólka Błońska), Mieczysław Grądziel (Przecław), Kazimierz Kordziński (Przecław), Ludwik Kordziński (Przecław), Stanisław Niedzielski (Przecław), Józef Popiołek (Przecław), Kazimierz Paciorkowski (Przecław), Tadeusz Sobczyk (Przecław), Edward Sobczyk (Przecław), Jan Moskal (Przecław), Józef Wałek (Rzemień), Jan Wałek (Rzemień), Ludwik Wałek (Rzemień), Michał Zasowski (Rzemień), Tomasz Zasowski (Rzemień), Władysław Zasowski (Rzemień), Józef Kluk (Blizna), Michał Magda (Blizna), Władysław Kopacz (Zabrocze), Maria Kuśnierz-Rusin (Łuże), Weronika Brzyszcz (Leszcze), Józef Świder (Leszcze), Leon Misztal (Przemyśl), Józef Węgrocki (Kiełków), Jan Rusin (Dobrynin), Maria Moskal (Rzemień), Jan Sobuś (Łuże koło Rzemienia), Władysław Bogdan (Rzemień), Jan Winiarz (Tuszyma), Józef Hodur (Tuszyma), Marcin Cynkier (Biały Bór), Piotr Dobos (Biały Bór), Jan Gawryś (Biały Bór), Józef Golonka (Ropczyce), Władysław Jezioro (Ocieka), Marcin Jeleń (Blizna), NN Kopera (Przecław), Józef Bułaś (Kutno), Józef Morko (Grodno), Stanisław Sławiński (Wilno), Jan Kuczyński (Wilno), Stanisław Żątowski (Biały Bór), Sławomir Górecki (Warszawa), Władysław Szebla (Dobrynin), Czesława Szebla (Dobrynin), Jerzy Pacanowski (Katowice), Konstanty Garstka (Dębica), Jerzy Krupa (Dębica), Tadeusz Garstka (Dębica), Jan Wróbel (Dębica).

Marek Podolski

p.s.

Wróć do wpisu „1 marca dzień Żołnierza Wyklętego„.

Aktualizacja: 2017-06-16 16:41:18

 

Podziel się na:
  • Print
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter

akta IPN

wróć do treści z lat: 1947, 1948, 1981, 2001, 

Pokaż strony »

dokumenty osobiste

wróć do treści z lat: 1939, 1945, 1950, 1998,

Pokaż strony »

fotografie

wróć do treści z lat: 1944, 1946, 2012,

Pokaż strony »

Park Historyczny Blizna

wróć do treści z lat: 1944, 1956, 1961, 1981,

Pokaż strony »

publikacje

Pokaż strony »

Stronnictwo Ludowe

wróć do treści

Pokaż strony »

Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej

wróć do treści

Pokaż strony »

Zaporczycy

wróć do treści

Pokaż strony »

ZBOWiD

wróć do treści

Pokaż strony »

Żołnierze Wyklęci obchody obywatelskie

wróć do treści

Pokaż strony »

Żołnierze Wyklęci obchody wojewódzkie

wróć do treści biogramu oraz uroczystości w Warszawie. Zapis dźwiękowy Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” w Mielcu – obchody wojewódzkie. [Audio clip: view full post to listen]

Pokaż strony »